Witam kochane Smoki. Dzisiaj ostatni dzień zabawy “przez komputer” . Już  w poniedziałek się widzimy.

Matematyczny kwiat – gra

Dzisiaj pokażę Wam, jak w prosty i kreatywny sposób poćwiczyć z dziećmi liczenie. Jeżeli matematyka sprawia im kłopot, a klasyczne zajęcia z dodawania i odejmowania to dla nich prawdziwa udręka, to z pewnością ta zabawa sprawi, że z całego serca pokochają matematykę.

 

Etap I

Zabawę zaczynamy od narysowania na kartce części kwiatu, które następnie wypełniamy plasteliną. Ten etap jest też znakomitym ćwiczeniem dla drobnych rączek dziecka, które będzie musiało wypełnić kontury, ugniatając i rozcierając kawałki plasteliny.

Etap II

W tym etapie pomalujemy na fuksjowy róż wcześniej przygotowane makaroniki, które posłużą nam do zabawy w liczenie. W tym celu wystarczy użyć farbek plakatowych


Przebieg gry

Po wyschnięciu farby zabieramy się za grę. Zadaniem dziecka jest rzucić dwoma kostkami i zsumować cyfry. Wynik przekładamy na kwiatek, doczepiając do plasteliny makaronowe płatki kwiatów. Grę możemy wykonywać naprzemiennie z innymi członkami rodziny i sumować wyniki. Wygrywa ten, kto popełni jak najmniej błędów. Dla utrudnienia możemy zwiększyć ilość kostek w grze oraz ze starszymi dziećmi mnożyć lub dzielić wylosowane cyfry. Wszystko zależy od tego, jak bardzo jesteście zaawansowani w działaniach matematycznych.
Powodzenia!

A  TERAZ  POĆWICZY TROCHĘ WASZA BUZIA

BAJKI LOGOPEDYCZNE

JĘZYCZEK WĘDROWNICZEK

Języczek wybrał się na spacer po buzi, by sprawdzić, co się w niej dzieje. Popatrzył w prawo (język dotyka prawego kącika ust). Potem oblizał górną wargę, dolną wargę (język oblizuje wargi). Zaciekawiły go zęby, próbował dotknąć każdego policzyć (czubek języka dotyka po kolei zębów górnych, potem dolnych). Z trudem wychodziło mu to, gdy był gruby, ale gdy ułożył z niego szpic wszystkie zęby zostały policzone.

Następnie języczek uniósł się do góry i przesuwał wzdłuż podniebienia od górnych zębów aż do gardła, by sprawdzić, czy jest zdrowe.

Gdy wszystko zostało sprawdzone języczek wrócił do przodu ust i pokiwał nam na pożegnanie (język kilkakrotnie przesuwa się od jednego do drugiego kącika warg, buzia uśmiechnięta).

CHORY KOTEK

Kotek był chory i bardzo źle się czuł. Często kichał (wołamy „a psik”), bolała go głowa (wołamy „ojojoj”).

Przyjechał pan doktor (mówimy „brum brum”), zajrzał do gardła (wołamy „aaa”
i wysuwamy język na brodę), było chore. Następnie zbadał kotka, wyciągnął słuchawki (wysuwamy język z buzi, przesuwamy nim po podniebieniu, górnych zębach i górnej wardze). Zapisał lekarstwa na recepcie („piszemy” w powietrzu językiem wysuniętym z buzi).

Kotek leżał w łóżeczku, miał dreszcze (wypowiadamy „brrr…”). Gorączka raz wzrastała (język uniesiony na górną wargę), raz opadała (język na brodzie).

Kotek zażywał lekarstwa: ssał tabletki (przednia część języka przy podniebieniu, naśladujemy ssanie), pił słodki syrop, więc się oblizywał (język wędruje dookoła warg przy otwartej buzi).

Po kilku dniach kotek poczuł się lepiej, był wesoły i zadowolony (uśmiechamy się szeroko, nie pokazując zębów).